Zadatek, zaliczka, umowa w fotografii ślubnej

Dziś będzie tro­chę teo­rii. Temat zawsze kon­tro­wer­syjny.
Od tego roku wpro­wa­dzi­łem małe zmiany w spo­so­bie spo­rzą­dza­nia umowy na wyko­na­nie zdjęć ślub­nych.
Zmianą naj­bar­dziej odczu­walną przez klien­tów jest wyso­kość zadatku.
Po raz “enty” zda­rzyło mi się, że pomimo pod­pi­sa­nej umowy i wpła­co­nego zadatku Panna Młoda tele­fo­nuje do mnie i przez słu­chawkę oznaj­mia “prze­pra­szam ale musimy zre­zy­gno­wać z Pań­skich usług — nie chcemy żadnego foto­grafa na swoim ślubie”. W takiej sytu­acji 3tygodnie przed ślubem zostaję bez zle­ce­nia (mię­dzy cza­sie kilka par pytało się o ten ter­min — odma­wia­łem bo był zajęty). Pie­nią­dze z zaliczki marna pocie­cha — zawsze pobie­ra­łem sym­bo­liczną zaliczkę — teraz wiem. Za małą zaliczkę.

Oczy­wi­ście Kodeks Cywilny nor­muje takie wypadki i gdy­bym był chciwy to mógł­bym odzy­skać pie­nią­dze które bym uzy­skał ze zle­ce­nia powo­łu­jąc się na artykuł:

Art. 639. Zama­wia­jący nie może odmó­wić zapłaty wyna­gro­dze­nia mimo nie­wy­ko­na­nia dzieła, jeżeli przyj­mu­jący zamó­wie­nie był gotów je wyko­nać, lecz doznał prze­szkody z przy­czyn doty­czą­cych zama­wia­ją­cego. Jed­nakże w wypadku takim zama­wia­jący może odli­czyć to, co przyj­mu­jący zamó­wie­nie oszczę­dził z powodu nie­wy­ko­na­nia dzieła.

oraz

Art. 746. § 1. Dający zle­ce­nie może je wypo­wie­dzieć w każ­dym cza­sie. Powi­nien jed­nak zwró­cić przyj­mu­ją­cemu zle­ce­nie wydatki, które ten poczy­nił w celu nale­ży­tego wyko­na­nia zle­ce­nia; w razie odpłat­nego zle­ce­nia obo­wią­zany jest uiścić przyj­mu­ją­cemu zle­ce­nie część wyna­gro­dze­nia odpo­wia­da­jącą jego dotych­cza­so­wym czyn­no­ściom, a jeżeli wypo­wie­dze­nie nastą­piło bez waż­nego powodu, powi­nien także napra­wić szkodę.

Kwe­stię zadatku nor­muje Kodeks Cywilny w nastę­pu­jący sposób:

Art. 394. § 1. W braku odmien­nego zastrze­że­nia umow­nego albo zwy­czaju zada­tek dany przy zawar­ciu umowy ma to zna­cze­nie, że w razie nie­wy­ko­na­nia umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyzna­cze­nia ter­minu dodat­ko­wego od umowy odstą­pić i otrzy­many zada­tek zacho­wać, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwu­krot­nie wyższej.

§ 2. W razie wyko­na­nia umowy zada­tek ulega zali­cze­niu na poczet świad­cze­nia strony, która go dała; jeżeli zali­cze­nie nie jest moż­liwe, zada­tek ulega zwrotowi.

§ 3. W razie roz­wią­za­nia umowy zada­tek powi­nien być zwró­cony, a obo­wią­zek zapłaty sumy dwu­krot­nie wyż­szej odpada. To samo doty­czy wypadku, gdy nie­wy­ko­na­nie umowy nastą­piło wsku­tek oko­licz­no­ści, za które żadna ze stron nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści albo za które pono­szą odpo­wie­dzial­ność obie strony.

W skró­cie ozna­cza to, że:

  • po wyko­na­niu usługi zostaje wli­czona w jej cenę,
  • jeśli umowa zostaje roz­wią­zana za zgodą obu stron, to zwra­cają one sobie wza­jemne świad­cze­nia, w tym także zaliczkę,
  • jeśli umowę roz­wiąże strona bio­rąca zaliczkę, jest ona zobo­wią­zana do zwrotu pobra­nej zaliczki,
  • jeśli umowę roz­wiąże strona dająca zaliczkę może ona doma­gać się jej zwrotu.

Wra­ca­jąc do sedna, czyli do tego jak ja to widzę i jak prze­wi­dzia­łem w umo­wie.
Po pierw­sze dosze­dłem do wnio­sku, że mini­malna kwota zadatku nie może być niż­sza niż 400zł, a w przy­padku cało­dnio­wych repor­taży ślub­nych kwota zadatku jest równa 30% ceny cało­ści zle­ce­nia.
Może jesz­cze nie teraz, ale wzo­rem innych firm z branży ślubno-weselnej będę wyma­gał do mie­siąca przed ślubem wpłaty 20% wyso­ko­ści zle­ce­nia. Tak żeby mieć zabez­pie­czoną sumę 50% war­to­ści zlecenia.

Każdy kij ma dwa końce.
Trzeba mieć też na uwa­dze, że taka umowa i taka wiel­kość zadatku zabez­pie­cza zle­ce­nio­dawcę.
W wypadku kiedy nie był­bym w sta­nie pod­jąć zle­ce­nia — przy­padki cho­dzą po ludziach, zmu­szony bym był wypła­ce­nia dwu krot­no­ści wpła­co­nej zaliczki!! Czyli w przy­padku 400zł było by to aż 800zł.

Czy takie umowy mają sens? Jak naj­bar­dziej. To umowa dwu­stronna. Każda ze stron jest zabez­pie­czona w takim samym stop­niu. Ja zyskuję pew­ność a mło­dzi pew­ność, że nic się nie zmieni i dwa dni przed ślubem nie będą zmu­szeni szu­kać foto­grafa na swój ślub (bo dosta­łem ofertę na droż­szą — bar­dziej opła­calną sesję/fotoreportaż).

Post tra­fił w Twoje gusta? Zaj­rzyj też tutaj

Pozdrawiam
Tomasz Łącki

Opublikowany: 26 Czerwiec 2010 w kategoriach: Pozostałe wpisy.
Tagi:

Napisz komentarz